Gorący wrzesień czyli #my holiday

 

 

 

 

 

Witajcie kochani!
Przez ostatnie trzy miesiące pisałam o wiele mniej.  (zachęcam do przejrzenia ostatnich postów, jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji!) – to był okres reorganizacji mojego życia wewnętrznego i zewnętrznego. Podjęłam już kilka decyzji odnośnie tego o czym będę pisać na blogu.
We wrześniu miałam też okazję naładować akumulatory do dalszej pracy. Spędziłam ciekawy tydzień w….. Bułgarii. Tak, wiem co niektórzy myślą o tym kraju. Wiem co niektórzy mogą sobie o tym pomyśleć. Nie jest to oczywiście żaden mega exslusive resort, ale cóż – byłam tam i nie czuję się z tym jakoś źle. Moja samoocena tez nie spadła, więc może nie taki diabeł straszny jak go malują? Czytałam o Bułgarii wiele opinii. Niezrażona tekstami typu: ‚tam jadą beneficiarze 500+’, pojechałam, a w zasadzie poleciałam na Słoneczny Brzeg. P.S. jak wiadomo – nie kwalifikuję się na 500+ :).
Bułgaria to na pewno kraj kontrastu – z jednej strony resort, który jak na tak biedny kraj trzyma pewien poziom, z drugiej zaś strony klimat poprzedniej epoki. Bułgaria oferuje kilka ciekawych plaż, miasteczka, po których przechadzając się czujesz jakbyś się przeniósł/przeniosła w czasie, smaczne jedzenie (polecam szukać typowo bułgarskich knajpek – dużo miejsc jest nastawionych na Anglików!), piękną pogodę i możliwość dogadania się w wielu miejscach po polsku (żart).
Nie należy się nastawiać na ekskluzywny pobyt, ale może czasem warto zobaczyć inne miejsca. Oczywiście nie zachęcam do leżenia plackiem na Słonecznym Brzegu cały tydzień lub przy basenie z opcją all inclusive. Warto ruszyć się dalej. Polecam wycieczkę do miejscowości: Nessebar, Sozopol i Byala.
Do Nessebaru ze Słonecznego Brzegu można albo przejść plażą lub podjechać autobusem. Miasteczka jest niesamowicie malownicze. Nawet nowsze budynki są utrzymane w stylu antycznym . Można zjeść pyszną zupę rybną w restauracji z widokiem na morze. Każda uliczka skrywa w sobie coś ciekawego i zaskakującego, m.in: starożytny amfiteatr, cerkwie, stragany, sklepy z przepiękną ceramiką.
Sozopol leży dalej i odznacza się lazurową wodą. Miasteczko jest niewielkie, ale plaża i woda są warte zachodu! My wybraliśmy się statkiem z Nessebaru do Sozopolu – niezapomniane przeżycie. Płynie się około 45 minut.
Byala to maleńka miejscowość, a plaża jest otoczona klifami. Klimat jest bardziej dziki, fale dochodzą do dwóch metrów ( nie pływałam), a woda ma bardzo specyficzny kolor. Jest ona położona jeszcze dalej. Można się tam wybrać autobusem. Droga prowadzi przez góry – plus za ładne widoki.

 

Słoneczny Brzeg – trochę mniej słonecznie uchwycony

 

Słoneczny Brzeg wieczorem

 

Wjazd do Nessebaru i widok na Słoneczny Brzeg

 

 

Ruiny Nessebaru

 

 

Port Nessebar

 

 

Widok z portu, Nessebar

 

Kolacja, Nessebar

 

Widok z restauracji, Nessebar

 

Nessebar – Sozopol

 

Nessebar – Sozopol

 

Port w Sozopolu

 

Cerkiew, Sozopol

 

Sozopol

 

Plaża w Sozopolu

 

Ruiny Sozopolu

 

Byala

 

Byala, klify

 

Byala
Podsumowując mój wpis – Słoneczny Brzeg to dobra baza wypadowa do innych miejsc. Zapraszam Was serdecznie do kolejnego postu, w którym będę kontynuować wątek podróży po Bułgarii.
 C.D.N……
  P.S. zachęcam wszystkich do pozostawiania komentarzy!
Peanut Butter czyli Anna Siudak

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge