Ja i tylko Ja czyli o asertywności #coaching

Odwaga, zdrowy egoizm, asertywność – jakkolwiek tego nie nazwiemy – temat jest gorący. Od dłuższego czasu słyszymy lub czytamy, że powinniśmy odważnie podejmować decyzje, które są zgodne z naszym wnętrzem. Słyszymy, że nie zawsze powinniśmy iść na kompromisy, ponieważ one nie są dla nas dobre. W teorii jesteśmy świetni – znamy to wszystko na pamięć. Wiemy, że trzeba umieć mówić „NIE”. Ok, ale jak  to jest w praktyce? No cóż, z tym bywa różnie.
Nie mam na myśli decyzji prostych. Mówię o tych trudnych i poważnych decyzjach. Mam na myśli decyzje, które zmieniają nasze życie, a które czasem wymagają poświęcenia jakiejś relacji. Wtedy zaczynają się schody. Wtedy już nie jest tak łatwo. Wszystkie te teorie, które znamy często idą w zapomnienie. Odzywa się strach przed utratą lub przed opinią. Podświadomie wiemy co dla nas jest dobre tylko po prostu tego nie słuchamy. Strach krzyczy zawsze głośniej. Decyzja wydaje się być podjęta i kolejny raz mówisz sobie „następnym razem mi się uda”. Tylko ile musi być tych „razów” żeby się wreszcie nauczyć, że wybieranie siebie nie zawsze musi być czymś złym? Mam wrażenie, że tkwi w nas podświadomy lęk przed egoizmem. Od dziecka słyszymy z różnych źródeł, że musimy być dobrzy dla innych. Ok, zgadzam się z tym. Trzeba pomagać, w różnym tego słowa znaczeniu. Jednak za mało mówi się o asertywności. Chociaż jest widoczna poprawa w tym temacie od kilku lat.

W życiu podejmujemy miliony decyzji – od tych najprostszych po te najtrudniejsze. Co zrobić żeby znaleźć odpowiedź? To proste, odpowiedź jest w nas. My po prostu za mało słuchamy samych siebie. Nie dopuszczamy tego wewnętrznego głosu, który czasem aż krzyczy. Uciszamy go, nie zdając sobie czasem sprawy że to jest przyczyną naszych niepowodzeń, lęków lub stresu. Ten głos (każdy go może nazwać jak chce – wedle swojego uznania, wiary, itp.) jest naszym drogowskazem.
Może nie napisałam nic odkrywczego ale dla mnie to ważne odkrycie, ponieważ wreszcie przeszłam z etapu teorii do praktyki. Jeszcze dużo przede mną, to jest droga. Każdy ma swoją. Mnie to zajęło sporo czasu, ale cieszę się że jestem w tym momencie i nie chcę się cofać.
Wsłuchajmy się w siebie. Dajmy sobie szansę a wtedy naprawdę może się wiele zmienić. Potrzebujemy czasem wskazówek, a najlepszą jesteśmy my sami – nasze wnętrze. Jeśli zaczniesz siebie szanować, inni będą szanować Ciebie – to jest bardzo proste. Nie da się bez szacunku zbudować asertywności. Musisz być dla siebie najlepszym przyjacielem, który wie co dla niego jest najlepsze. Trzeba iść na ustępstwa ale tylko i wyłącznie w zgodzie ze sobą. Jeśli osiągniesz harmonię wewnętrzną, opartą na szacunku i miłości do samego siebie – otworzą się dla Ciebie nowe możliwości.

 

Wtedy możesz iść we własnym kierunku bez patrzenia wstecz i bez niepotrzebnych wyrzutów sumienia. Możesz skupić się na sobie, na tym co jest dla Ciebie dobre i ważne. Możesz wreszcie zacząć się realizować.

 

Ja wybrałam, a Ty?

 

 P.S. dlatego też na peanut butter pojawią się zmiany, ale o tym w następnym poście 🙂

 

 

 Anna Siudak
Peanut Butter

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge