#my holiday – ciąg dalszy…

 Zapraszam Was na drugą część postu w bułgarskim klimacie.
Po tym jak zwiedziliśmy piękne plaże i urokliwe miasteczka, wybraliśmy się pociągiem do Sofii. Podróż trwała siedem godzin, a pierwsza klasa w bułgarskim wydaniu… hmh… możecie sobie wyobrazić. Na szczęście widoki rekompensowały te niedogodności.

 

 

Wybraliśmy mały hotelik w centrum Sofii ze względu na lokalizację (blisko stacji metra, którym później jechaliśmy na lotnisko). Niedaleko były też główne zabytki miasta.
Ten moment kiedy nie wiesz, że zrobią Ci zdjęcie, a Ty jesteś bardzo skupiona na czytaniu przewodnika.

 

Śniadanie było smaczne, a ja niedospana jak widać na załączonym obrazku.

 

Cerkiew św. Petki Samardżijskiej

 

Ruiny starożytnego miasta Serdica

 

Teatr Narodowy

 

Narodowa Galeria Sztuki

 

Plac przy Galerii

 

Sobór Aleksandra Newskiego

 

Largo

 

Pomnik św. Sofii

 

Miejskie łaźnie
Sofia jest odpowiednia dla osób, które nie lubią natłoku turystów. To ciekawe miejsce, które łączy w sobie kilka kultur i epok nadal czeka na swoje odkrycie. Dodatkowo to wszystko otulone jest dokoła majestatycznymi górami.
 Podsumowując, Bułgaria to kraj paradoksów –  z jednej strony Słoneczny Brzeg z klimatem „Ibizowym”, z drugiej urokliwe plaże, które czekają na swoje odkrycie. Z jednej strony niesamowity, historyczny klimat, a z drugiej „parcie” na zachód (tak typowe dla krajów wschodnich). Z jednej strony drogie hotele, a z drugiej komuna. Skrajności – tak jednym słowem można to opisać. Czy warto czy nie warto – nie chcę oceniać. Byłam, zobaczyłam – na pewno było to niezapomniane doświadczenie.
 Tym postem kończę przygodę z Bułgarią.
Pracuję teraz nad kolejnymi zmianami na blogu. Bądźcie gotowi. Zapraszam wkrótce!
  Anna Siudak czyli Peanut Butter

You may also like

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge